Esencja POE’go

Większość z nas chciałaby być sławna, choć zazwyczaj myślimy tylko o plusach takiej sytuacji, nigdy o minusach. Podobnie każdy artysta chce zostać zapamiętany. Zostawić po sobie coś, co zachwyci lub poruszy ludzi i zostanie w pamięci jak najdłużej, licząc choć na taką namiastkę nieśmiertelności. I nieliczni tego dokonują, w taki, lub inny sposób.

Niektórzy pisarze są znani z tylko jednego dzieła, czy jednego bohatera, jak na przykład Mary Shelley z opowieści o Frankensteinie. Inni słyną z jednego faktu lub zdarzenia z ich życia, wokół którego zaczyna narastać legenda. Czasem też fikcyjne postacie zyskują większą sławę niż ich autorzy. Bohaterzy powieści stają się ikonami, powszechnie znanymi postaciami, które wkraczają do innych, nowych opowieści.

Wykorzystanie cudzych pomysłów lub postaci może mieć różne oblicza. Niektórzy bazując na cudzych pomysłach tworzą coś banalnego, inni wyjątkowo oryginalnego. Na takim właśnie pomyśle stworzono znaną serię komiksową „Liga niezwykłych dżentelmenów”  Alana Moore’a, Kevina O’Neill’a. Tam w pierwszym tomie Mina Harker z Drakuli wraz z Allan Quatermain, niewidzialnym człowiekiem Wellsa, panem Hyde’em Stevensona i kapitanem Nemo Verne’a muszą rozwiązać niebezpieczną zagadkę. Podobnie w serialu telewizyjnym „Dom grozy” (oryginalna nazwa „Penny Dreadful”) możemy spotkać znane z literatury postacie splecione mroczną intrygą, snujące się po ulicach wiktoriańskiej Anglii.

Niektórzy wielbiciele lub twórcy posuwają się o krok dalej i umieszczają prawdziwe osoby w swoich dziełach. Tesla wszedł do kanonu archetypicznych postaci, jako szalony genialny naukowiec oraz wynalazca gotowy niszczyć i zabijać, by dowieść swojej racji. Tesla jako postać, stał się pierwowzorem wielu czarnych charakterów.

Podobny los spotkał Edgara Allana Poe pojawiającego się w cudzych dziełach jako postać fikcyjna, często reprezentująca „szalonego geniusza” lub „udręczonego artystę”. Na jego mrocznym wizerunku zaważyły teksty Rufusa Griswolda, gdzie przedstawiono poetę jak zdeprawowanego, uzależnionego od narkotyków pijaka i szaleńca. Pomimo tej etykietki i upływającego czasu Poe jest wciąż czytany.  Z jakichkolwiek przyczyn, Poe twórca stale zdobywa wielbicieli, także dzięki temu że wszedł jako postać fikcyjna do licznych dzieł; dziesiątek komiksów, gier, filmów czy opowieści. Poeta często występuje tam jako detektyw, lub obserwator tajemniczych wydarzeń.

Niektórzy z tych twórców puszczają wodze wyobraźni i spekulują kim mógłby być Poe, na przykład jako wampir. W „Anno Dracula” Kima Newmana poeta jest wiecznym, dorabiającym za marne grosze, okradanym ze sławy, dręczonym przez nałogi i demony, pisarzem.

Inni próbując wykryć tajemniczą przyczynę śmierci artysty, tworzą wokół niej mroczną otoczkę. Tak zrobili scenarzyści filmu „The Raven” (polski tytuł ”Kruk. Zagadka zbrodni”), w którym Poe kilka dni przed śmiercią pomaga policji z Baltimore wytropić mordercę, który dokonuje zbrodni inspirując się twórczością pisarza.

Stykają się z takimi dziełami zastanawiam się czy to wyraz uznania, a nawet wręcz uwielbienia dla artysty, czy tylko przejaw mody na mroczne, krwawe pełne przemocy i zmysłowości, czy wręcz perwersji historie? Czy przez zawłaszczony wizerunek, życie, tragedie ich prawdziwi bohaterowi coś tracą czy zyskują? Po raz kolejny odciskają swoje piętno na innych. Ale jak by wykorzystywane w ten sposób sławne osoby, czy to artyści czy wynalazcy to przyjęli? Czy byli by zadowoleni? Czy raczej oburzeni lub zdegustowani. Można o tym spekulować, co nie zmienia faktu że dzięki sprowadzeniu ich do uproszonej postaci symbolu, stali się jeszcze bardziej sławni i przez to nieśmiertelni.

Na szczęście dla scenarzystów i twórców duchy zmarłych, znanych artystów nie wracają, a ich ciała nie powstają z grobów. Jeszcze nie. Są spokojni i wyrozumiali jak przystało na umarłych. Ze spokojem leżą w drewnianej trumience, a ludzie co raz częściej wracają do ich nazwisk. Jedno tylko mnie ciekawi, wiecie co?

Dlaczego prawdziwych twórców docenia się dopiero po śmierci?

Ewa – Nowa Autorka.

Edyta – jak zawsze świetna korekta.