Historie z cyklu… „znacie to? to opowiem jeszcze raz!”. – Rodzina

 

Każdy ma ciotkę albo matkę, babkę, która/y znam milion zabawnych historyjek. Połowę znasz na pamięć. Do drugiej części nikt Ciebie nie dopuszczał, bo były to opowiastki do wódki na czyichś imieninach.

  Te są najlepsze. Moim faworytem, który niedawno został dla mnie odsłonięty… to opowieść o prezerwatywach, które zostały pomylone z odświeżaczami powietrza do odkurzacza. Wtedy uznałam, (jeden) że albo mam tępą rodzinkę i jakimś cudem wyszłam inteligentna. Dwa jestem pomyłką genetyczną. Trzy Ciotka nie umie czytać. Cztery nie wpadła na to, że w spożywczaku w PRL’u sprzedają prezerwatywy.

  Jest jeszcze ciotka… wyzwolona, często artystka… blisko, albo po 60-tce, którą Twoim kumple najlepiej by podglądali. Nosi ubrania zawsze eleganckie i do tego ma rockowy T-shirt w szafie. Jej szczęśliwą mężatką od X lat i ma kilkoro dzieci, które wyrosły na różnych ludzi. Jej popisowe teksty przy kawie… u rodziny to… Mówi, że gdyby miała jeszcze raz układać sobie życie to tylko z kobietą. Obok siedzi jej mąż. Opowiada o tym, że chciałaby sobie jeszcze coś dużego wytatuować i żałuje, że miała tak mało partnerów seksualnych. Przed śmiercią to jeszcze by coś wciągnęła i ona nie ma problemu z seksem w kabinie samolotu.

  Ale oprócz tych świetnych historii i tekstów zdarzają się inne. Kiedy dziadkowie wspominają, o tym gdzie kupili sobie miejsce na cmentarzu i że mają nadzieje, że nie umrą latem. Gdy słyszysz opowieści o tragediach. Ale najbardziej z tych smutnych lubię te, kiedy opowiadają o wujku czy innych bratanku, który wyjechał do Argentyny (no chyba) i nigdy nie wrócił. Czy o kuzynie, który nie wrócił z powstania. I dodają, że był to świetny człowiek i mają szczęście, że go poznali i…

  A jakie są Twoje ulubione rodzinne opowieści? Może o jakichś słyszałaś/eś? Albo są z książki czy filmu… Napisz w komentarzu, a pojawią się w poście!