Magazyn II – wywiad z Leon Zabookowiec

Klaudia Mróz to młoda i niesamowita osoba, która kryje się pod pseudonimem Leon Zabookowiec. Prowadzi ona bloga, lecz na pewno nie jedna osoba zna jej twórczość z autorskich memów. 

Dałabyś radę opisać siebie w kilku słowach?

 

No, co Ty! Nie umiałabym tego zrobić pewnie nawet w kilkudziesięciu – opis siebie to kwestia bardzo względna, ale spróbuję. Pierwsze rzeczy, które przyszły mi do głowy myśląc o samej sobie to: kognitywistka, pasjonatka literatury i historii, fanka Daniela Dennetta, folku i postrocka, twórczyni memów.

 

Skoro mowa o memach, które mi się właśnie kojarzą z historią, literaturą i czymś tak nowym jako blogowanie, to jesteś królową memów czy jednak recenzji?

 

Królową memów – zdecydowanie! Wprost uwielbiam je tworzyć. Recenzjami nigdy, aż tak bardzo nie angażowałam ludzi, tekstami okołoliterackimi – owszem, opiniami, niestety nie. W tym momencie recenzje stanowią jedynie dodatek do mojej blogowej działalności, lubię je pisać, jednak muszę, może z pewną niechęcią, przyznać, że wychodzą mi o wiele gorzej niż tworzenie śmiesznych obrazków. Ale lubię formę, którą przybrał Leon, bo memy niejednokrotnie bywają świetnymi pretekstami do długich dyskusji, czytelnicy piszą do mnie wiadomości prywatne, że podoba im się, co robię, wysyłają literackie smaczki, dzielą się opiniami i po prostu – czasem zaśmieją do moich memów, to największy sukces.

 

Czyli można powiedzieć, że masz się za blogerkę książkową niż recenzentkę, nie zapominając o twórczyni memów?

 

Dokładnie, może nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że jestem blogerką kulturalną – na Leonie często zbaczam z tematów książkowych, czasem napiszę coś o filmie, czasem o muzyce, zdarzy mi się wstawić recenzję przeczytanej powieści. Tym niemniej najbardziej lubię pisać teksty okołoliterackie, takie które wymagają ode mnie zaangażowania i wysiłku przy poszukiwaniu informacji

 

To zauważyłam również w najpopularniejszych tekstach na Twoim blogu, że zdecydowanie nie są to recenzje. Natomiast jesteś coraz popularniejsza i piszesz tak ważne posty  jak lipcowy artykuł o „wyidealizowanych zimnych, draniach krzywdzących kobiety”. Myślisz, że dzięki swoim błyskotliwym memom, które na pewno przyciągają wielu ludzi, jesteś w stanie przekazać światu coś ważnego?

 

W niektórych memach staram się to robić, zwłaszcza tych o kradzieżach grafik, w których przestrzegałam przed takim procederem, ale nie jest to mój główny cel, skupiam się na rozbawieniu odbiorcy. Te grafiki nie mają charakteru edukacyjnego – niejednokrotnie to przedstawienie danego zjawiska w mocno krzywym zwierciadle.  Jeśli już próbuję coś przekazać ważnego i wartościowego, piszę dłuższe teksty, memy przez swoją formę bywają niejednokrotnie przez wielu inaczej interpretowane niż był tego zamiar, nie jest to oczywiście coś złego, ale powoduje to, że niechętnie podchodzę do pomysłu poruszania na memach poważniejszych tematów.

 

Można powiedzieć, że z każdą chwilą jesteś popularniejsza, wiążesz z tym jakąś przyszłość?

 

Miło to słyszeć! Z memami? Z literaturą? Nie, nie wiąże z tym przyszłości, to moje hobby, które niezwykle lubię i dzięki któremu poznałam masę wspaniałych ludzi, ale mam inne plany na siebie, które związane są z kognitywistką.  Blog był zawsze dla mnie dodatkiem i tak pozostanie.

Czy wszystkie Twoje zainteresowania są związane z naukami humanistycznymi, jak kierunek Twoich studiów, czy własnie blog?

Mój kierunek nie jest stricte humanistyczny, przez swoją interdyscyplinarność miałam możliwość obcowania z naukami ścisłymi – programowałam, liczyłam pochodne, zyskałam informacje o ludzkim mózgu i neuroanatomii, Interesuję się logiką, językoznawstwem kognitywnym, czasem przeczytam jakąś książkę historyczną, innym razem dotyczącą świadomości – to jedno z moich głównych zainteresowań. Zdarza mi się poświęcić chwilę na rozszerzanie wiedzy dotyczącej chorób mózgu. Lubię dowiadywać się nowych rzeczy, ale nie zamykam się tylko w świecie humanisty, mam wiele różnych zainteresowań, cóż, jestem z tych, co chwytają wiele srok za ogon, przez co wiedza w danym zakresie mojego hobby jest ograniczona i często skupiona jedynie na szczególe, który mnie zaciekawił. Poza tym lubię zwiedzać, lubię odkrywać nowe smaki i kocham chodzić na jam session.

 

Twoja miłość do bloga zrodziła się w 2008 roku, czyli obchodzisz okrągłą rocznicę w tym roku. Jak wyglądał Twój romans z blogosferą?

 

O, kurcze, racja! Zupełnie wypadło mi to z głowy. Dziesięć lat to straszny szmat czasu, ale nie jest to stały związek, mieliśmy wiele przerw, ale mimo przeciwności losu – choćby słomianego zapału – wciąż trwamy.  Na początku to była zabawa, dalej jest, ale próbuję być bardziej profesjonalna w tym, co robię: sprawdzam dokładnie teksty przed publikacją, dbam o szatę graficzną czy o nagłówki postów. Mając pierwszego bloga w wieku trzynastu lat, nie wiedziałam nic o blogowaniu, po prostu chciałam się wyrazić, chciałam, by ktoś poznał moje myśli. Teraz jest podobnie, ale przykładam się do tego, co robię, nie publikuję tekstów od razu po ich napisaniu, chcę, by czytelnik miło spędził czas, czytając moje wypociny. Nie zawsze należałam do opiniotwórczego zakątka internetu, miałam bloga z własną twórczością, potem z przemyśleniami, aż wreszcie nadszedł czas Leona, bloga, którego mam najdłużej. Myślę nad czymś nowym, nad czymś odświeżającym, chciałabym dzielić się oprócz myślami czy opiniami również wiedzą, może w tym roku zagoszczę w nieco innych rejonach internetu, kto wie?

Obawiam się, że to już powoli koniec, mimo że zadanie Tobie wszystkich pytań byłoby niemożliwe. Bardzo dziękuję za ten czas spędzony na tej rozmowie.

 

Dziękuję bardzo!

Wywiad dzięki Zosia Czerwińska