Magazyn II – wywiad z Królestwo Klausa

Wywiad z Klaudią Lubszczyk

Młoda i zdolna uczennica klasy maturalnej Liceum Plastycznego w Koszalinie, Klaudia Lubszczyk, używająca na FB pseudonimu Królestwo Klausa, tworząca z pasją, odpowiedziała na kilka pytań.

Opowiedz o sobie.

Rysuję odkąd pamiętam, czyli gdy tylko w moje ręce wpadły kredki podarowanie przez mamę. Wtedy nie miałam pojęcia, że to ze sztuką będę wiązać przyszłość, a zdecydowałam o tym będąc dopiero w drugiej klasie liceum. Po gimnazjum trafiłam do Plastyka przez przypadek, tak naprawdę z braku lepszych perspektyw. Bo kto w wieku gimnazjalnym wie jaki zawód chce wykonywać? Ja nie miałam pojęcia, a szczęśliwym trafem znalazłam się w miejscu w którym powinnam być i bardzo się z tego cieszę.

Czym się inspirujesz?

Oprócz prac „do szkoły”, które wykonuję dosyć pobieżnie, wolę się skupić na rysunkach, ilustracjach „dla siebie”. Mam mnóstwo pomysłów a moim wrogiem jest brak czasu na ich realizację, ale daję radę, czasami tylko nie sypiam. Inspiruje mnie wiele rzeczy, od filmów Quentina Tarantino, przez artystów secesyjnych, modę XIX wieku na popkulturze kończąc. Uwielbiam eksperymentować i chyba jak każda osoba, która tworzy, staram się wypracować swój własny język przekazu. A niezależność jaką dają social media pozwala mi w ułamku sekundy dotrzeć do dużego grona ludzi.

Skąd się wziął twój pseudonim?

Ach, z tym skąd wziął się Klaus wiąże się wiele teorii. Pierwsza z nich to nadanie mi tego pseudonimu na przekór – nigdy nie przepadałam za niemieckim w szkole, Klaus brzmi bardzo niemiecko, a dzieci potrafią być okrutne. Jest jeszcze wersja z karłem, memami o III rzeszy, logiczności związku Klaudia – Klaus, a także „tak po prostu ludzie zaczęli mnie nazwać”. Sama już nie jestem pewna, która wersja jest prawdziwa. Prawda jest taka, że wszyscy moi znajomi, nauczyciele, a nawet własna matka zwracają się do mnie „Klaus”. Mój fanpage to Królestwo Klausa, a mój nick na instagramie czy innych portalach gdzie publikuje swoje prace to King Klaus Wicked czyli Król Klaus Nikczemny. Król, bo tytuł królowej jest przyznawany żonie króla, która władzy nie posiada. Inspirowałam się Jadwigą Andegaweńską, formalnie była Królem, a nie Królową. Czytałam o niej dużo w dzieciństwie, a to mi utknęło w pamięci. Król Klaus – lubię kiedy ludzie dziwią się gdy okazuje się, że jestem dziewczyną, bo przecież mój nick na to nie wskazywał. Nazywam ogromny bałagan na biurku moim Królestwem, tak też się czuję związana z moimi rysunkami, obrazami – to mój świat, miejsce gdzie ja rządzę i robię co mi się żywienie podoba.

Jakie jest twoje największe artystyczne marzenie?

Chyba największym byłoby zostanie zapamiętaną, pozostawienie „pomnika że spiżu”. Ale takie marzenia, które spełniłoby się kiedy byłabym jeszcze żywa, hmm. Stworzenie komiksu, ilustrowanie książek czy projektowanie postaci do animacji, to jedne z moich celów-marzeń. Ale największe… Najwięcej satysfakcji daje mi gdy ktoś skomentuje moją pracę, napisze albo powie coś miłego (albo i nie), jakkolwiek na nią zareaguje. Parę razy usłyszałam, że moje ilustracje kogoś zainspirowały. Naprawdę nie ma lepszej pożywki dla kogoś kto tworzy niż reakcja ludzi. (Oczywiście najlepiej pozytywna, ale z tym  jest różnie). Wtedy dostaję takiego kopa, żeby robić coś dalej, więcej. Najbardziej przyjemna jest dla mnie świadomość, że naklejka z moją grafiką jest przyklejona w honorowym miejscu, obraz wisi u kogoś nad łóżkiem, a rysunek jest na czyjejś tapecie w telefonie. Takie chwile satysfakcji zdarzające się co jakiś czas byłyby chyba moim artystycznym marzeniem.

Wywiad dzięki Ewa Kiniorska

 

  • Ciekawy wywiad… 🙂