Poetka z ciężką głową – Wera Gutowska

Art Gutowska to dzieło Weroniki, jednej z ciekawszych osóbek, o jakich przyjdzie Ci przeczytać. Kocha miasto, lumpy i słodycze, a najbardziej nienawidzi klawiatury, dzięki której zdobyła popularność na instagramie.

Mimo że jej profil z każdym dniem obserwuje więcej osób, dotychczas uważa go za niemały niewypał.

Po prostu zaczęła tworzyć się u mnie blokada i mam problem z przekazywaniem myśli, a naprawdę szczerze i uczciwie mogę stwierdzić, że mam o wiele, wiele więcej do przekazania światu.

Werka, bo właśnie tak ta poetka lubi być nazywana, mówi o ciężkiej głowie. Zapewne pozostawia nam trochę wolnej interpretacji, ale powtarza też o kilku istotnych sprawach. Między innymi depresji, dzięki której kolokwialnie mówiąc, powstała cała znana nam osoba dość publiczna, a w tym matka tej instagramowej Biblii.

Ale aby mówić o poezji Panny Gutowskiej, trzeba powiedzieć coś jeszcze o niej. Sama Wera jest sztuką samą w sobie. Roztrzepaną artystką balansująca między jak sama mówi rolą ziomeczka i poetki. Mimo iż może nam się wydawać, że conajmniej jedną z tych ról pisała sama dla siebie, Gutowska ma z nimi lekki problem i dalej ich się uczy, co można zauważyć w jej twórczości. Kobietą dojrzałą, ale żyjącą marzeniami i własnym projektem, który jak mówi, jest jej sensem życia.

Wiesz jak ciężko patrzy się na rozwijający się świat kiedy ty i twoje pomysły nie mają wręcz miejsca na realizację?

„Za dużo myślę” to było chyba najczęściej powtarzające się słowo w monologu Werki. Czy kiedy mówiła o depresji, czy planach? Mimo że różnych rzeczowników i czasowników przewijało się bardzo dużo, do myśli Gutowska przywiązuje największą wagę. Właśnie do tego, co jest pośrednio winne za jej najgorszy okres życia, z którego dziś czerpie inspiracje.

Wspominać można o jej planach, projektach, popularności to kiedy pytam ją o plany na przyszłość, opowiada mi o pomaganiu innym. Nie chodzi tu wcale o pisanie wierszy trafiających do odbiorców w punkt, za co dziękuję jej wiele osób, ale o pomoc ludziom chorującym na depresje.

Chciałabym życzyć Gutowskiej powodzenia i samych sukcesów oraz większej widowni, ale wiem, że ona jednak tego aż tak bardzo nie potrzebuje, jak potrzebuje mieć troszeczkę lżejszą głowę.