Poranek, fajki i inspiracja…

Budzi mnie wibracja telefonu nastawionego na 4:50. Nie dźwięk dzwonka, bo żeby nie pobudzić reszty domowników nauczyłem się reagować na wątpliwy “dźwięk” wibracji. Kolejny raz budzik odzywa się o 5:05. Pora wstać. Poranna toaleta, ubranie się w bardziej wyjściowe rzeczy niż piżama… Łapię telefon, zakładam słuchawki i wkładam do kieszeni ładowarkę. Wiążąc buty odpalam jeden z albumów Taco i wychodzę z mieszkania na pobliski przystanek. Jadę autobusem, przez 10 minut oglądając przez szybę budzące się miasto. Wysiadam. Idę do budynku radia, w którym pracuję. Wkładam klucz do drzwi, po czym wchodzę na piętro. Siadam na studyjnym krześle. Czeka mnie 8 godzin w tym miejscu. Po tym, jak już kilka z nich minęło idę na fajkę. Odpalam czerwonego Marlboro przywiezioną z Amsterdamu zapalniczką. Spoglądam przez szybę, myśląc o tym, że tak naprawdę artystycznie wegetuję. Co się stało z moją ambicją?

Historia jakich wiele. Twórca z talentem traci motywację do tego, co umie – tworzenia. Każdy, kto kiedyś był autorem czegoś większego niż tylko rozprawki na polski w gimnazjum pewnie wie, o czym mówię. Wie też, jak ciężkie jest wyrwanie się z tej stagnacji. A co z tymi, którzy nadal w niej trwają? Jak sobie z nią poradzić i zmotywować siebie do pracy?

Nie chcę, by to, co napiszę zabrzmiało poradnikowo. Po prostu przedstawię wam swój sposób na ambicję. Zacznijmy od tego, że bez nas samych nic nie zrobimy. To my wybieramy czy będziemy bezproduktywnie patrzeć się na ekrany, czy wykorzystamy je do szlifowania naszego warsztatu. Jeśli czujesz, że to, co dzisiaj chcesz robić, to oglądanie memów na fejsie – rób to. Ale jeśli wiesz, że tak naprawdę chcesz stworzyć kolejne dzieło, to nie daj się rozproszyć, tylko twórz. W końcu tyle razy wszyscy słyszymy od coachów i innych tego typu ludzi, że najważniejsze w życiu to podążać za marzeniami. A gdy możemy pisać, komponować czy rysować, to Ci, którzy za życiowy cel postawili sobie właśnie kreatywność, przepadają w morzu przeciętności i stagnacji.

Jeśli wiesz, że nie dasz rady przekonać siebie argumentami wynikającymi z prawdy, spróbuj się lekko „oszukać”. Jeśli przemawiają do Ciebie pieniądze (a do kogo nie?), to obiecuj sobie złote góry za Twoją pracę. Nie dostaniesz ich? Cóż, ja też nie. Ale zawsze, gdy faktycznie wysiłek poświęcony w tworzenie Ci się opłaci, będziesz wiedział, że dobrze postapiłeś. A, i na koniec – wiem, że regularność i systematyczność to straszne słowa. Ale znacznie łatwiej się ich trzymać, niż potem przełamywać się do powrotu po długiej przerwie…

A ja to właśnie uczyniłem. Z tej radości aż pójdę zapalić. Do zobaczenia po kilku(nastu) spalonych fajkach.