Restortowe togi – recenzja

Ostatnio dotarła do nas książka pt.: „resortowe togi”, autorstwa Macieja Marosza. Szczerze, to spodziewaliśmy się czegoś innego, więc nawet ja była lekko zaskoczona. Z założenia książka jest literaturą faktu. Chociaż mało go w niej. Książka składająca się z ponad czterystu stron, miała opisywać sądownictwo w Polsce.

Sama znam środowisko sędziowskie i ogólnie prawnicze z obu stron. Zapytałam kilku prawników i historyków co o tym sądzą i dostałam odpowiedzi, całkiem całkiem.

Warto zadać sobie pytanie: „po co jest ta książka?”. W sporej części opisuje postaci historyczne, oczywiście powiązane z prawem oraz często z PRL’em. Wszystko byłoby świetnie, gdyby nie przekręcanie rzeczywistości. Unikanie przetoczenia faktu, braki w rzetelnym wyjaśnieniu czy naciąganie zdarzeń.

Książka to według mnie zwyczajna propaganda skrajnej prawicy, ubrana w piękne słowa i oprawę.

Właśnie! Piękne słowa. Tego nie można autorowi zapomnieć, ponieważ pisze dobrze. Gorzej z treścią. Natomiast… jest to treść propagandowa i nikt o zdrowych zmysłach nie uwierzy w takie brednie. Bo albo już wierzy, albo wie jaka jest prawda.

Książka dostarczona we współpracy.