Świat przez estetykę zdjęć. Historia: Oskar Rekowski

Historię Oskara zacznę opowiadać od drugiej klasy gimnazjum i tam właśnie się przenieśmy. Wszyscy tworzyli projekty naukowe. Jak sam Oskar przyznaje, chłopaki wybrali solidarnie fizykę, natomiast on-robotykę. To ewidentnie nie był jego konik, ale zabrał się za coś dla niego lepszego. Zrobił film, a bardziej realistycznie na to patrząc, wszystko udokumentował.

Dziś widać, że znalazł to coś; bo nawet wybrał liceum plastyczne. Natomiast już nie kinematografia była jego życiem, a ważne miejsce w jego życiu zajęła fotografia. Sam przyznaje, że zaczął być przez nią bardziej spostrzegawczy. Na pewno byłby świetnym detektywem niczym sam Holmes, ponieważ do perfekcji opanował technikę fotografowania ludzi bez ich wiedzy.

Sami nie wiemy, jak i może nasz dzisiejszy bohater, czy opinie są dla niego ważne. Jesteśmy pewni, że lubi być doceniany, a zwłaszcza przez swoich odbiorców i oni interesują go najbardziej. Mimo że zrobił tyle zdjęć i tyle z tym przeżył, jego jednym z najważniejszych wspomnień jest moment, w którym ogłoszono wyniki konkursu Multimedia w Sztuce w Katowicach, razem ze swoim przyjacielem Boguszem Żelechem zajęli trzecie miejsce.

Oskar fotografuje najczęściej bliskie mu osoby i to widać, lecz zdarza mu się usłyszeć, że sposób, w jaki ukazał kogoś na zdjęciu, kompletnie nie odpowiada jego modelowi. Chociaż, kiedy pytam, co chce ukazać przez zdjęcia, wiemy, że jako cel ma pokazanie tego, jak on chce postrzegać estetykę, czy to w swoich aktach, czy portretach. A także wszelkie kontrasty barw. Skoro mowa o aktach… jego nie tylko jednym z ulubionych zdjęć, ale uchwyconym momentem, z którym wręcz się utożsamia. Myślę, że warto go zwyczajnie zacytować, bo moje słowa mogą zabić magię, tego, co robi: „Tak, utożsamiam się z fotografią przedstawiającą moją dziewczynę siedzącą nagą na podłodze. Chciałbym w tym miejscu zabłysnąć jakimś wzniosłym tytułem, jednak do dzisiaj to zdjęcie doczekało się tylko i wyłącznie numeru nadanego mu przez aparat. To zdjęcie określa w pewnym stopniu moje podejście do estetyki aktu fotograficznego, cenię sobie jego niestudyjny klimat i nieidealne do tego typu zdjęć ostre światło […]”

Oskar robi wiele, wie, co robi i do czego dąży. Jest świadomy ile za nim i przed nim. Jak sam mówi, teraz, w jego życiu dzieje się wiele rzeczy związanych z fotografią i mamy nadzieję, że będzie jeszcze więcej, a już teraz ma całkiem dalekie plany. Sam dodatkowo zajmuje się czymś, co nazywa ogólno pojętą grafiką. W przyszłości chciałby zająć się reżyserią dokumentów, a swoje fotografie jednocześnie wystawiać, co wiązałoby się z ich sprzedażą, oraz umieszczać w różnych magazynach. I nie pozostawało nam, życzyć mu szczęścia, bo sami już jesteśmy jego fanami. Z pewnością nie da się powiedzieć wszystkiego o nim, ale może wystarczyłoby zerknąć na jego zdjęcia.

 

  • Grafy w podróży

    Zaintrygowała mnie ta recenzja. Szkoda, że nie dołączyłaś fotek. Ale na pewno zaraz w necie odszukam, w końcu fotografia to mój dawny konik, a nawet zawód.

    • Polecam zajrzeć do naszego kwartalnika, z którego pochodzi ten oto artykuł. Tam znajdziesz ich więcej! ^^

  • Bartek Głuś

    Bardzo fajny artykuł. Ciekawie przedstawiona postać Oskara, z takim niedosytem nawet. Jego fotografie naprawdę robią pozytywne wrażenie.

  • Sylwia

    Dobrze się czyta 🙂

  • Pingback: Rok za nami – Zapisane Zeszyty()