Wieża ze słów I

 

 

Każdy z nas jest mimowolnym kronikarzem własnej historii, obserwatorem własnego życia, wplątanego, a czasem połączonego na stałe z losami innych.

Pamięć, opierająca się na różnorodnych procesach zapamiętywania jest podobno zdolnością dostępną dla ludzi, niektórych zwierząt i komputerów. To umiejętność rejestrowania i ponownego przywoływania wrażeń zmysłowych, skojarzeń, informacji. W każdej rozmowie czy zapisanej notatce odtwarzamy przeszłość lub chcemy coś utrwalić.

Bo tak naprawdę, to co nas pozostaje? Jak wiele, lub jak niewiele jest tego co zostawiamy. Na pewno przez jakiś czas, kiedy już odejdziemy, żyjemy w pamięci najbliższych, przyjaciół, a czasem obcych osób na których zrobiliśmy albo bardzo dobre, albo bardzo złe wrażenie. Chyba każdy chce się zapisać w pamięć innych, chce by o nim pamiętano. I zazwyczaj chce być zapamiętany z jak najlepszej strony.

Czy z tego samego pragnienia bierze się modne dziś i powszechne „dokumentowanie” swojego życia? To, czasem na granicy ekshibicjonizmu, opowiadanie o sobie, opisywanie i fotografowanie wszystkiego co się doświadcza i oczekiwanie że ktoś się tym zainteresuje. Jednak pięć minut (czy nawet piętnaście) sławy szybko przemija. Fani odchodzą, a zostają przyjaciele.

Cieszy nas kiedy spotykamy osoby, które lubią to samo. Są nam bliższe jeśli mają podobne jak my zainteresowania, poglądy, gust czy sposób patrzenia na świat. Ale by poznać takie pokrewne nam dusze trzeba wpuścić innych do naszego prywatnego. wewnętrznego świata, otworzyć się na innych i coś o sobie opowiedzieć. Dać się poznać innym. Odcisnąć piętno na życiu innych i przejść nie tylko do swojej własnej historii.

Czasem to wymaga odwagi, czasem prawdziwego poznania siebie. Prowadzenie bloga, pamiętnika lub zapisywanie wspomnień zmusza do refleksji, próby porządkowani codziennego chaosu. Wyławiania tego co ważne i dla nas istotne oraz odsiewanie tego co w nas autentyczne do tego co pozorne czy o wiele trudniejsze: ignorowania wszechobecnego już  hałasu i spamu.

Możliwość kreowania własnej historii to przywilej, z którego nie powinniśmy rezygnować na rzecz podążania za innymi. Każdy może sprawić by jego własna historia wpływała na „wielką historię” i w jakiś sposób odmieniało rzeczywistość.