Wywiad z wydawnictwem klobook

WYWIAD

z Martyną Ościk i Pawłem Fijałkowskim

Co się stanie, kiedy dwoje młodych wielbicieli fantasy połączy siły? Może powstać opowieść, a nawet wydawnictwo. Utalentowani i pełni zapału mieszkańcy Wrocławia: Martyna Ościk i Paweł Fijałkowski założyli, blog gdzie spod pióra pana Forge’a płyną opowieści o tajemniczej rodzinie Ponurych, oraz wydawnictwo Kłobook by te historie zaprezentować światu.  

Jaki był początek rodziny Ponurych? Skąd się wzięli?

Paweł Fijałkowski: Autor opowiadania, pan Forge, jest z natury bardzo ponurym człowiekiem. Na przestrzeni kilku lat znajomości z nim, wielokrotnie byłem świadkiem tego, że obcy ludzie zarzucali mu, iż nie potrafi się cieszyć nawet z najbardziej pozytywnych wieści. Nawet jeśli mówi o czymś radosnym, co go spotkało, minę ma zawsze taką samą — jakby wydarzyła się największa tragedia w jego życiu. Gdy lepiej się go pozna, człowiek dostrzega, że to tylko takie pierwsze wrażenie. Pan Forge jest zrzędą, ale potrafi się cieszyć i czasem nawet sypnie jakimś żartem.  Powtarzająca się jednak opinia na jego temat dała mu pomysł na stworzenie opowiadania o rodzinie obłożonej klątwą, która pozbawiła ich możliwości odczuwania szczęścia… niezależnie od tego, jak wiele dobrego ich spotka. Pozostałe fragmenty historii same wskoczyły na swoje miejsce.

Skąd marzenie o wydawnictwie?

Martyna Ościk: Obydwoje jesteśmy z Pawłem osobami, które uwielbiają wręcz czytać książki. Sporo rozmów na początkowym etapie naszej znajomości dotyczyła więc literatury. Okazało się, że jednym z naszych ulubionych gatunków jest fantastyka. Wydaje mi się, że Paweł już w tamtym czasie miał takie nieśmiałe marzenie, ale gdy wypowiedział je po raz pierwszy na głos, nie mieliśmy pojęcia, że rok później zaczniemy wprowadzać je w życie. Myślę, że w jakiś sposób wzajemnie się zmotywowaliśmy. A że Paweł nawiązał kontakt z panem Forge’em, chcącym już wtedy podzielić się swoją twórczością z szerszym gronem czytelników — zyskaliśmy materiały, nad którymi zaczęliśmy pracować.

Jakie są wasze wrażenia z wprowadzenia w życie tego projektu?

P.F.: Wszystko toczy się zupełnie inaczej, niż to sobie zaplanowaliśmy. Kierunek ciągle jest ten sam, ale cały czas wpadają nam do głowy coraz to nowsze pomysły, które chcemy zrealizować. Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni tym, co się teraz dzieje wokół naszego bloga. Myśleliśmy, że zanim zacznie nas czytać ktoś inny niż nasi znajomi, minie dużo czasu, a tymczasem już lubią nas i czytają osoby, których w ogóle nie znamy i których nigdy nie spotkaliśmy. Statystyki bloga może nie szaleją, ale są naprawdę dużo lepsze, niż na początku zakładaliśmy.

M.O.: Początkowo plan miał obejmować jedynie publikację książki, do zilustrowania której mieliśmy poszukać ilustratora. Później dopiero pojawił się pomysł na wypromowanie powieści poprzez działania na blogu. Mieliśmy skorzystać ze standardowego motywu WordPressa, jednak w międzyczasie stwierdziliśmy, że do publikacji każdego opowiadania chcemy załączać ilustrację, przedstawiającą kluczowy fragment akcji. Kiedy już znaleźliśmy ilustratorkę, pomyśleliśmy, że fajnie byłoby mieć własny motyw na bloga. Zanim opublikowaliśmy pierwsze opowiadanie po polsku, byliśmy już nastawieni na to, że chcemy się również dać poznać za granicą. Poczyniliśmy już pierwsze kroki w tym kierunku. Jak widać — dużo się dzieje.

Macie jakąś strategię działania?

M.O.: Poza regularnym publikowaniem treści na blogu, korzystamy z promocji w mediach społecznościowych (facebook, instagram). Rozpoczęliśmy także publikację opowiadań w języku angielskim na platformie Wattpad – największym na świecie serwisie umożliwiającym zamieszczanie własnych tekstów. Z samej aplikacji korzysta ponad 50 mln użytkowników, mamy więc nadzieję, że damy się w ten sposób poznać.

P.F.: Ja tylko pilnuję, żeby pan Forge dostarczał nam i poprawiał swoje teksty na czas… co wcale nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać. Potrafi być naprawdę upierdliwym człowiekiem.

Co jest dla was motywacją?

M.O.: Dla mnie chyba największą motywacją jest, wydawać by się mogło — abstrakcyjna, perspektywa wydania książki w przyszłym roku. Cieszy mnie cały ten proces. Pomijając fakt, że nie jestem już w tym momencie w stanie „normalnie” spojrzeć na żadną książkę, bo w każdej zwracam uwagę na papier, łamanie, czcionkę, itp., to naprawdę niepowtarzalne doświadczenie. A jeśli chodzi o takie codzienne motywacje, to chyba najbardziej działają na mnie coraz to nowe pomysły Pawła. Poza tym, pan Forge chyba zdołał mu przekazać trochę ze swojej upierdliwości ;).

P.F.: Dla mnie najbardziej motywujące są nie tylko te najbliższe, ale również i te dalsze plany związane z wydawnictwem, tym jak będzie działało, jak rozwinie się blog i jaki odbiór będą miały historie tam publikowane. Pan Forge poinformował mnie niedawno, że pisze już następną książkę i ma pomysły na dwie kolejne. Naprawdę jestem ciekawy, jak to wszystko się potoczy.

Jakie macie bliższe i dalsze plany?

P.F.: Jeśli chodzi o bliższe plany, to otrzymaliśmy od pana Forge’a kilka tekstów, które rozwiną blogową kategorię „Z dziennika Ponurych”. Są to historie o przygodach pana Ponurego i pana Forge’a, które połączą się z wątkami i bohaterami pobocznymi przedstawionymi w napisanej już książce. Pierwszą z nich zamierzamy zamieścić na blogu na początku przyszłego miesiąca, a już teraz jesteśmy w trakcie tłumaczenia jej na język angielski. Jeśli chodzi o dalsze plany, to zamierzam rozpocząć (mam nadzieję, że jeszcze w tym roku) kurs ze składu i łamania książki. Mamy w planach być jak najbardziej niezależnym wydawnictwem i wykonywać jak najwięcej pracy samodzielnie.

M.O.: Dla mnie priorytetem jest w tym momencie ukończenie kursu redakcji merytorycznej, który pozwoli mi na umiejętne i kompleksowe zajmowanie się zarówno redakcją, jak i korektą powieści oraz opowiadań pana Forge’a. Tak jak powiedział Paweł —  chcemy być jak najbardziej samodzielni. Wielu rzeczy pewnie nie uda nam się osiągnąć bez pomocy osób trzecich przy publikacji pierwszej książki, mamy jednak nadzieję, że z każdą kolejną będziemy mogli być coraz bardziej niezależni.

Można zatem tylko trzymać kciuki za plany zdolnych wrocławian i z czystym sumieniem zachęcić do czytania opowieści pana Forge ukazujących się na stronie projektu http://klobook.com/.